Są trzy etapy lotu samolotem: start, przelot do punktu docelowego i lądowanie. Do tego, żeby maszyna wystartowała a potem bezpiecznie wylądowała potrzebny jest pilot. Podczas samego lotu obsługą maszyny zajmuje się urządzenie cybernetyczne, zwane potocznie auto-pilotem.
Zadanie autopilota jest proste: ma dopilnować, żeby maszyna pozostawała na kursie. Czytałem kiedyś, że aż 90% lotu, to korekcja błędów. Błędy te pojawiają się nie dlatego, że maszyna jest wadliwa, lecz z powodu warunków atmosferycznych, takich jak deszcz, wiatr a w skrajnych przypadkach burze. W pilotażu takie zjawisko jest całkowicie normalne.
Po tym gdy napisałem artykuł o tym czym jest paradygmat, poprosiłem swoich znajomych i przyjaciół o opinie na jego temat. Zadałem im pytanie „co czujesz gdy to czytasz?”. Poniżej jedna z odpowiedzi – Ty dostajesz ją w tej samej formie jak ja ją dostałem: „nawyki… co czuje gdy to czytam? złość, na siebie. przemawia to do mnie ale na chwile, bo jak odejde od kompa i wyjde z bloku, dalej bedzie to samo. zapomne o tym i znow moje zycie bedzie nawykiem.” Wczoraj dostałem kolejny mail a w nim: „…znow mam ciezkie dni. mam dosc… rozstalem sie z dziewczyną i dopiero teraz widze kim jestem. i boli mnie to bardzo, te nawyki o ktorych pisalismy. to tak jakbym mial posozyta w mozgu…”
Tak jak w samolocie, w ludzkim organizmie również działa pewien instrument cybernetyczny. Mówiąc dokładniej, jest to instrument psychocybernetyczny – pewien obszar gdzieś w podświadomości, którego zadaniem jest utrzymanie Cię na kursie.
Nieświadomy umysł kontroluje większość Twoich zachowań. Ty zaś, w większości przypadków nie zdajesz sobie z tego sprawy. Dla przykładu: czy kontrolujesz teraz swój oddech? Prawdopodobnie zwróciłeś na niego uwagę, po tym jak Cię o to zapytałem ale jeszcze chwilę wcześniej nie miałeś takiej potrzeby.
Weź stery w swoje ręce! Bądź pilotem własnego życia. Wyłącz psychocybernetykę w swoim umyśle i świadomie kontroluj swoje postępowanie każdego dnia. Wszyscy mamy takie możliwości, o ile taka będzie nasza intencja, inaczej zwana wolą a Twoim chęciom towarzyszyć będzie wiara, że można tego dokonać.
Wystarczy powiedzieć: „tak, chcę być odpowiedzialnym za siebie”, „tak, chcę kontrolować swoje nawyki”. W przeciwnym razie „ten pasożyt” ciągle będzie tam siedział.

3 Komentarze
ukradli mi rower….
znów… moja wina
Ewo,
Pisząc coś takiego oddajesz kontrolę za swoje życie w ręce innych ludzi. Takie rzeczy się zdarzają. Każdemu.
Spróbuj poszukać w tym zdarzeniu czegoś dla siebie. Każda sytuacja życiowa daje nam jakąś lekcję.
Jeśli zechcesz spojrzeć w ten sposób, poczujesz, że kontrolujesz swoje myśli a to, jeśli będziesz dalej tak robić, da Ci moc kierowania swoim życiem.
Pozdrawiam,
Marek
Najbardziej w psychocybernetyce podoba mi się sprawa wybaczania.
Rzeczywiście działa jak skalpel.
Nie masz nikomu nic do wybaczenia, ponieważ nie masz prawa nikogo za nic potępiać ani nienawidzić – cokolwiek ktoś by Ci zrobił, jak bardzo by Cię zranił. Trzeba dojść do przekonania, że dług jest nieważny. Dostrzec to i emocjonalnie zaakceptować.
No i komora dekompresyjna – cudowna sprawa. Wyobrażasz sobie zaciszny kącik w swoim umyśle (pokój z wygodnym fotelem, wystrojem, jaki lubisz), zamykasz oczy, wchodzisz po schodach, otwierasz do niego drzwi, zamykasz i siadasz w fotelu, by zyskać spokój i wolność. Gorąco polecam.
Wspaniałe jest również praktykowanie przez cały dzień poczucia zwycięstwa. Ja mam taki dzień w przeszłości, kiedy zobaczyłam swoje nazwisko na tablicy uniwersyteckiej i wiedziałam, że dostałam się na wymarzone studia. To był dla mnie tak wielki sukces, że dosłownie skakałam do góry z radości. Odtwarzam w myślach ten nastrój i przenoszę go na swoje teraźniejsze cele i w rezultacie cały czas czuję się jak zwycięzca.
A przecież jestem na zakręcie życia. I dzięki psychocybernetyce uznaję ten fakt za szansę dla siebie, nie użalam się nad sobą, nie potępiam nikogo za nic – tylko odważnie idę naprzód, realizować nowe cele.
Gorąco namawiam do praktykowania psychocybernetyki.