Ktoś mnie zapytał: „co to jest miłość nie wiem, kiedy milosc jest przyzwyczajeniem.”. Więc otwórz swój umysł i czytaj do końca, bo tam znajdziesz zrozumienie i kontynuację.
Odpowiedzi na pytanie czym jest miłość z pewnością można podać wiele. Z pewnością też wiele z nich będzie fałszywa.
Jeśli zadasz takie pytanie sceptykowi, zapewne usłyszysz coś w rodzaju: „miłość to tylko chemia”. Jeśli zadasz je osobie nieszczęśliwie zakochanej możesz usłyszeć, że „miłość to ciernie w twoim samopoczuciu”. Nie trudno się domyśleć, że osoba czująca w przeciwny sposób, poda równie przeciwną definicję.
Zatem nasuwa się wniosek, że nie można podać jednoznacznej odpowiedzi, na tak trudne pytanie. Czy aby na pewno? Jak myślisz, czym jest miłość? Czy potrafisz podać własną definicję, nie myśląc jednocześnie o seksie lub zauroczeniu?
Wielu próbuje nadać temu uczuciu, coś co ja określiłbym jako stopień istotności, próbując je zaszufladkować. Pojawiają się takie określenia jak: „miłość prawdziwa”, „ta jedyna”, czy też – całkowite nieporozumienie – „miłość rozsądna”.
Tymczasem miłość po prostu jest. Nie może być ani prawdziwa ani jedyna a tym bardziej rozsądna, czy też nie. Miłość po prostu jest! Kochasz albo nie kochasz. Jeśli kochasz, to nie możesz kochać „tylko trochę”, kropka.
Z tego samego powodu, miłość nie może być przyzwyczajeniem. Przyzwyczajenie pojawia się z braku entuzjazmu lub chęci spojrzenia na drugą osobę „tak, jak to się kiedyś robiło”. Więc jeśli jesteś w niewygodnym związku i łudziłeś się, że to jest miłość, teraz możesz zrewidować powody jego trwania.
Możesz zadać sobie pytanie w rodzaju: „czy to jest tym, czym myślę, że jest?” albo „czy to jest tym, czym miało być?”. Spróbuj pomyśleć w ten sposób a natychmiast poczujesz moc takich pytań. Wróćmy tymczasem do naszych rozważań o tym czym jest miłość…
Miłość jest jak Red Bull. Dodaje skrzydeł. Powoduje, że chcesz żyć. Tak, pod tym względem to prawda, że miłość jest chemią. Chemią neuronową, możliwą do zaobserwowania jedynie w ludzkim działaniu.
Najważniejsza jest miłość do samego siebie. Zacznij właśnie od tego. Daleki tu jestem od chęci zaproponowania Ci egoistycznego samouwielbienia. Kochaj siebie po to, abyś mógł dać tę miłość bliźniemu. Bo jeśli nie znajdziesz tego w sobie, to jak możesz dać?
Kochaj ludzi takimi jacy są. Za to, że są. To ich prawo! Prawo, żeby po prostu istnieć i być za ten fakt kochanym. Nawet jeśli Twoim zdaniem są mierni, pozwól im na to! Pozwól i kochaj. To jest właśnie Twoja ścieżka. Dla większości z nas, włącznie ze mną, to nie lada wyzwanie. Jednak wszystko jest możliwe. Przy odrobinie wysiłku z Twojej strony uda Ci się na pewno, bo miłość to najwspanialsze z uczuć. Powodzenia!

2 Komentarze
Licze na jakąś odpowiedź bo bardzo interesuje mnie ten temat.
Wracając do sedna…jestem bardzo sceptyczny co do twojego wytłumaczenia,że miłość ‘po prostu jest’… Musze przyznać,ze nigdy nie byłem zakochany i wcale na to nie czekam. Natomiast interesuje się tym,gdyż nie mogę pojąć tego fenomenu. Do tej pory doszedłem do wniosku(z obserwacji i konwersacji z osobami zakochanymi),że zakochują się osoby nieakceptujące siebie lub mające jakieś problemy. Odczuwają wtedy potrzebe zmian i akceptacji. Takiej miłości nie popieram. Jest to moim zdaniem tylko ‘miłość’,wytworzona tak naprawde sztucznie,bo nie potrafią sami poradzić sobie z własnymi problemami. Wierzę oczywiście w miłość. Nie jestem do końca sceptyczny,ale takiego jej obrazu nie akceptuje. Czy jestem w błędzie uważając taką miłość za podrabianą? Bo jak można kochać kogoś,skoro nie daje się sobie rady z samym sobą?
No zdecydowanie nie jest to miłość
Daleki jestem od oceny Twoich znajomych, jednak rozejrzyj się wokół i znajdź ludzi, którzy są szczęśliwi. Wtedy zapytaj ich ponownie czym jest miłość. Dostaniesz inne odpowiedzi.
Pozdrawiam,
Marek
PS: Jeśli masz jeszcze jakieś pytania to wiesz co robić
To ostatnie jest bardzo trafne!